Clarie...
Wyjrzałam przez obrotowe drzwi i zerknęłam na śpiącą Kayle. Widok Will zdenerwował nie tylko mnie, ale i Evana, ale to co stało się potem przekroczyło granice moich wytrzymałości. Dobrze, że Mikayla tego nie widziała, ja też wolałabym nie widzieć. Wróciłam do kuchni i usiadłam na drugim końcu stołu, jak najdalej od Evana. Cała ta piękna sytuacja w parku nagle uciekła mi z pamięci i wróciło tylko to jak Evan dusi Willa.
-Całkiem odebrało ci rozum?! Jak mogłeś chcieć go udusić!- wrzasnęłam całkiem zapominając o śpiącej przyjaciółce.- Wiesz, że może iść na policje?- spytałam ciszej. Jakby go zabił pod moim dachem to bym go chyba powiesiła za jaja.
-Chciał zabić Mikayle, a potem udawał wielkodusznego, a ty mu uwierzyłaś? Jesteś aż tak naiwna?- posłałam mu wściekłe spojrzenie u rzuciłam w niego ścierką.
-Nie jestem naiwna! Po co miałby ją ratować gdyby chciał ja zabić? To się nie trzyma kupy, a nawet jeśli chciał ją zabić... Nie musiałeś rzucać się na niego!- powiedziałam znów ciut za głośno.- Gdyby się tu nie zjawił, ona by się wykrwawiła, a ty co? Boisz się, że pójdzie w ślady Monic?- ugryzłam się w język, ale powinnam zrobić to szybciej. Teraz nie było odwrotu. Powiedziałam i koniec.
-Skąd wiesz o Monic?!- wrzasnął na mnie Evan dociskając mnie z całej siły do ściany. Jęknęłam z bólu. Był na prawdę silny, a kiedy złościł się nie panował nad sobą. Dało się to już zauważyć.
-Słyszałam jak byłam w śpiączce... Wszystko słyszałam. Proszę puść... To boli.- powiedziałam, ale ona ni drgnął. Zagryzłam dolną wargę powstrzymując napływające mi do oczu łzy.
-Jak to słyszałaś?! Podsłuchiwałaś mnie?!- jego głos wydał mi się wtedy taki obcy i chłodny. Jakby wstąpiła w niego nienawiść. Wzięłam głęboki wdech i poczułam jak brakuje mi tchu, jak robi mi się słabo i gorąco.
-Nie podsłuchiwałam. Nie miałam wyjścia. Co miałam zrobić?! Odciąć sobie uszy?!- wrzasnęłam ostatkiem sił, a po moich policzkach spłynęły łzy. Evan puścił mnie, a ja zsunęłam się po ścianie i usiadłam na ziemi. Zapragnęłam znowu pojawić się w parku pod drzewem.
-Słyszałaś co mówiłem do ciebie? Jak ci opowiadałem? Czułaś?- spytałstojąc do mnie tyłem. Podkuliłam kolana aż pod brodę i zaciągnęłam się szlochem.
-Tak! Wtedy wydawałeś się być inny!- podniosłam się i zdenerwowana wybiegłam z kuchni. Gdy stałam już przy drzwiach łazienki obróciłam się i spojrzałam mu w oczy.- Myliłam się! Ty też żyjesz przeszłością o której ja chcę zapomnieć.- powiedziałam i wbiegłam do łazienki trzaskając drzwiami. Wiedziałam, że obudziłam Kayle bo po chwili waliła pięściami w drzwi. Dziwiłam się, że ma jeszcze na to siły.
Od Akwamaryn: Krótki i nudny za co przepraszam, ale nie miałam weny. Jestem zielona w kwestii białaczki i dopiero niedawno przeczytałam na czym polega chemioterapia.
Rozdział rzeczywiście krótki ale absolutnie nie nudny :)
OdpowiedzUsuńJak możesz tak mówić !
Dzieje się naprawdę dużo.
Sytuacja dziewczyn zaczyna je przerastać :) Jestem ciekawa kolejnego rozdziału :)