Mikayla...
Oparłam czoło o lustro i zamknęłam oczy. Dłonie położyłam na brzuchu, zataczając nimi kręgi.
Ona kłamie... Nie wierz jej. Kłamie, próbuje cię zniszczyć. Wszyscy próbują. Masz tylko mnie. Wierz, że chcę twojego dobra. Zależy mi na tobie. Zrobię wszystko by ci pomóc, wiesz to, prawda?
Kiwnęłam głową.
- Wiem.. - szepnęłam ledwo słyszalnym głosem.
Otworzyłam oczy, opierając się teraz plecami o zimne lustro. Obraz mi się zamazywał, świat wirował. Czułam się jak na karuzeli. Karuzeli tortur. Wszystko mnie bolało, utrzymanie równowagi sprawiało trudność. Ciężko było na czymkolwiek skupić wzrok...
Wzięłam głęboki oddech i zmrużyłam oczy.
Nożyczki. Małe, metalowe nożyczki. I plama.
Zacisnęłam zęby i chwiejnie ruszyłam w stronę półeczki na której, jak mi się zdawało właśnie je widziałam. Nagle karuzela zmieniła kierunek. Uderzyłam w coś głową i dłonią. Zimne w dotyku... Chyba metalowe. Usiadłam na ziemi , chwyciwszy z całej siły ową rzecz. Coś spłynęło mi na dłoń. Coś ciepłego. Najprawdopodobniej czerwone. Kropla. I druga. Och... To coś leje się z mojej głowy... Podniosłam rękę i dotknęłam czoła. Rzeczywiście... Czerwony... Dużo czerwonego.
Jęknęłam i oparłam się o ścianę. Co ja trzymam w ręce? Nie pamiętam. Co miałam z tym zrobić? Nie wiem. Ale ten kolor... Zabarwia wszystko. Wszystko jest czerwone. To źle?
Jakiś odgłos. Czyiś głos. Jakieś słowa. Jakiś huk. Ale mi gorąco... I.. Czuje się taka zmęczona... Nic... Nic się nie stanie...
Czerwony kolor zastąpił czarny.
***
Jęknęłam i spróbowałam się obrócić. Na marne. Coś.. Jakaś siła przytrzymywała mnie, nie pozwalając na jakikolwiek ruch. Zacisnęłam powieki. Moja głowa... Boże, jak boli. Jakby ktoś zrzucił na mnie stos kamieni.
Co się stało?
Zacisnęłam powieki, po czym rozluźniłam. Spróbowałam otworzyć oczy, jednak oślepiający blask nakazał mi od razu je zamknąć. Gdzieś z oddali dobiegł mnie jakiś głos. Nie miałam sił odpowiedzieć. I inny głos. Znajomy, nie potrafiłam go jednak zidentyfikować. Jeszcze inny. Głos.. Pełen złości, gniewu.. Kłótnia.
Jęknęłam. Znów spróbowałam się poruszyć i po raz kolejny spotkało się to z porażką. Zamrugałam. Widziałam już więcej kształtów.
Boże, moja głowa...
***
Ziewnęłam i poprawiłam się na.. Nie wiem na czym.
Gwałtownie otworzyłam oczy. Rozejrzałam się wokół. Leżałam na kanapie w salonie. Z kuchni dochodziły jakieś głosy... Rozpoznałam w nich Clarie i Evana. Kłócili się.
Przewróciłam się na plecy - do tej pory leżałam na boku.
Co się stało? Nie mogłam sobie przypomnieć. Najpierw stałam przed lustrem, a teraz leżę tu. Dotknęłam dłonią czoła i znieruchomiałam. Czy to bandaż? Podniosłam druga dłoń. Chwila.
Prawa ręką również była owinięta bandażem. O co tu chodzi?
Spróbowałam wstać, zaraz jednak dostałam zawrotów głowy. Chyba jednak poleżę.. Przymknęłam oczy i spróbowałam przypomnieć sobie zdarzenia z... Nim straciłam przytomność.
Jednakże po chwili zasnęłam.
_________________________
Od Boddie: Nie ma tu w ogóle dialogów nie licząc krótkiego "wiem"... Bez dialogów to wszystko jest jeszcze bardziej nudne... Wybaczcie, że takie krótkie... Nie chciałam tego ciągnąć, a znów nie będę po stokroć razy pisała, że straciła przytomność... Mi się podoba, to chyba jeden z najlepszych :D A Wam?
No a więc tak, powiem szczerze NUDY ! Bez urazy, haha. Ale skoro się znamy, to wiesz błędy wytykamy, haha. No, ale szczerze, piszesz świetnie, no, ale na razie nic się nie dzieje i wiem, że akcja się rozkręca no i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału i szkoda, że nie możecie nic pozmieniać już, no chyba, że Will i Kayla bd razem ^^ Haha, no to tyle z mojej strony. : D
OdpowiedzUsuńNie zgadzam się z koleżanką u góry :)
OdpowiedzUsuńWcale nie jest nudny.Według mnie to najlepszy rozdział który tu napisałaś ! Idealnie oddałaś stan fizyczny i psychiczny twojej bohaterki :)
Nie pozostaje mi nic innego jak czekać na ciąg dalszy :)