piątek, 3 sierpnia 2012

[4] - Lepiej uważaj z kim zadzierasz, bo jeszcze będziesz błagać by cię zwolnili...

Mikayla...
  Pożegnałam się z Clarie, po czym skierowałam do swojej łazienki. Napełniłam wannę wodą i wlałam do niej " odprężający" płyn do kąpieli, tak, że po chwili cała łazienka była w pianie. Następnie ściągnęłam z
siebie sukienkę i stanęłam przed lustrem. Odgarnęłam włosy na plecy i przyjrzałam się sobie. Dotknęłam dłonią brzucha i zatoczyłam na nim okręg. Kiedyś był płaski, a teraz... Może rzeczywiście byłam za gruba jak na tancerkę? Przypomniałam sobie krótki wierszyk, którego uczyłam się w trzeciej klasie i który uwielbiałam: 
  " Tancerka powinna być zwinna niczym kot,
     posiadać grację łabędzia,
     skoczność wiewiórki, 
     a przy delikatność motyla
     i lekkość płatka kwiatu,
     powinna umieć rozmawiać z publiką,
     bez słów, gestami jedynie,
     umieć doprowadzić do śmiechu, łez, strachu,
     najpiękniejsze bajki mowa ciała opowiadać" 
    Wzięłam głęboki oddech i szepnęłam do siebie:
   - Czas zacząć odchudzanie, Mikaylo... 
 
Kilka godzin później...

  Weszłam do sali piętnaście minut przed  rozpoczęciem treningu. Była już niemal połowa tancerzy - rozciągali się, śmiali i żartowali. Rzuciłam torbę na ławkę i rozglądnęłam się dookoła. Zupełnie nie miałam pojęcia co robić. Z opresji wyrwał mnie czyiś głoś. 
  - Hej, nowa! Mika... Miśka! - Odwróciłam się gwałtownie, szukając źródła głosu. Okazała się nim szatynka z wielkimi zielonymi oczami i szerokim uśmiechem. Machała do mnie, jednocześnie pokazując bym podeszła. Siedziała razem z 4 innych dziewcząt. Niepewnie podeszłam i przysiadłam się do nich.
   - Jestem Angela. To Vicky, Jade, Destiny i Betty. - przedstawiła się. Uśmiechnęłam się lekko na znak przywitania. Żadna jednak nie zareagowała. 
   - Jak to zrobiłaś? - spytała Angela. 
     Spojrzałam na nią zdezorientowana.
   - Co? 
   - Dostałaś się do grupy... Wiesz z Willem, Connie, Mattem i Doris. Byłaś tylko na jednym treningu... 
   Uśmiechnęłam się zakłopotana. Byłam bardzo wdzięczna Clarie, że kazała mnie wpuścić do grupy, jednakże czułam zakłopotanie tym, że inni ciężko na to pracowali, a mi wystarczała przyjaźń z Clarie.
   - No cóż... Ja... 
   Angela podniosła jedną brew.
   - Myślisz, że jak przyjaźnisz się z Clarie, to wszystko ci wolno? Możesz zgrywać nie wiadomo kogo? Posłuchaj, wszyscy ciężko pracujemy tu od niemal dwóch lat na to miejsce, a ty se wchodzisz i masz już załatwione... I sądzisz, że jesteś jakimś ogromnym talentem, mamy cie traktować jakoś specjalnie, bo zechciało ci się przyjść na trening... Ciesz się, ze jeszcze cię nie wywalili.. Nie dość, że jesteś beztalenciem, w dodatku tłustym, to jeszcze zamierzasz gwiazdorzyć?! Lepiej uważaj z kim zadzierasz, bo jeszcze będziesz błagać by cię zwolnili... 
   Siedziałam z otwartymi ustami, wpatrując się w Angelę. Po chwili jednak zacisnęłam zęby, wzięłam głęboki oddech i zaczęłam: 
  - Słuchaj, jeśli myślisz, że... - Angela prychnęła i podniosła się z ziemi, a za nią pozostała 4. 
  - Nie pouczaj mnie. Nie będę się stosować do takich zasady jakich ty chcesz... Jesteś żałosna... - przerwała mi, po czym wszystkie ominęły mnie i przeniosły się do grupki chłopaków. Zdążyłam jeszcze zauważyć pogardliwych uśmiech Willa, nim głos Camilli rozkazał ustawić się w szeregu. 
    Nie mogłam przestać myśleć o słowach Angeli. A więc wszyscy uważali mnie tu za rozpuszczonego bachora, zawdzięczającemu wszystko tylko Clarie? Każdy mnie nienawidził, dlatego, że dostałam miejsce w grupie "honorowych". W sumie nie dziwiłam się im... Wlazłam do grupy, jeden trening, jedno słowo Clarie i jestem w wybranych... Sama sobą gardziłam. 
   - Koniec treningu! - wykrzyknęła Camilla, wyłączając muzykę parę godzin później. - Zostaje tylko czwórka... A przepraszam, PIĄTKA, wybranych... 
   Próbowałam nie pokazać żadnej reakcji, gdy wszyscy rzucili mi nienawistne spojrzenia.  
  Will, Connie, Doris i Matt ustawili się na środku sali, ja stanęłam bardziej z tyłu. Camilla zaczęła uczyć nas układu, ignorując mnie całkowicie. Nie poprawiała, nie patrzyła w moją stronę - rozmawiała tylko z tą czwórką.
   Trening zakończył się wpół do 21. Connie i Doris wyszły razem, Matt z Camillą. Zostałam tylko ja i Will. Zerknęłam w jego kierunku, po czym zebrawszy się na odwagę, podeszłam. 
   - Will, ja... Chciałam się przeprosić... - zaczęłam, a nie widząc reakcji z jego strony, ciągnęłam: - Clarie wybrała mnie bez mojej wiedzy..  Nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego... Przepraszam, jak chcesz mogę to odwołać, nie chciałam wywołać zamieszania... 
   Szatyn wyprostował się i spojrzał na mnie ze złością. 
  - Oczywiście, że nie wiedziałaś.  I na pewno nie chciałaś się tam dostać. Na pewno nie namówiłaś Clarie. - odpowiedział z sarkazmem. - Wiesz dla nas to jest awans, wielka szansa. Ty sobie weszłaś i już masz. Bo znasz Clarie. I teraz jeszcze próbujesz się podlizać... Wiesz, nie poniżaj się. Nienawidzę takich osób jak ty. Myślisz, że jesteś Bóg wie kim, najlepsza, najpiękniejsza, a tak naprawdę gówno potrafisz.. I jeszcze robisz z siebie głupią.. Od małego dostawałaś to co chciałaś? Widzisz, niektórzy tak nie mają. I jeszcze dziwisz się, że nienawidzą cię. Za kogo ty się masz? ... Zejdź mi z oczu, bo nie bije kobiet. 
   Spuściłam wzrok, biorąc głęboki wdech. Gdy tylko  usłyszałam trzaśnięcie drzwiami, usiadłam na podłodze, podwijając kolana pod brodę.
  _____________________________
  Od Boddie: Miałam do niego dwa podejścia... Początek mi się nie podoba, potem bardziej... Mam nadzieję, że jest trochę mniej nudno jak w poprzednim, który pisałam.. Choć jak dla mnie akcja i tak jest powolna, ale..xD Postaram się to zmienić :3

2 komentarze:

  1. Cały pomysł na bloga strasznie mi się podoba !
    Historia jest dobrze dopracowana :)
    Naprawdę współczuję Mikayli :) Mam nadzieję ,że zaczną ją w końcu akceptować i należycie traktować. Bardzo dobry rozdział Boddie :)
    Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dawno mnie nie było na blogspocie i jak widzę mam sporo do nadrabiania, ale powiem Ci, że czas zmarnowany na czytanie tego to czas doskonale wykorzystany ! Świetny jest, jednym słowem. Albo innymi słowy : Me gusta. Haha. : D

    OdpowiedzUsuń