Clarie...
Nie wiem już ile czasu minęło. Podejrzewałam, że w czasie kiedy byłam sama panowała noc, ale nie mogłam być tego pewna. Coraz bardziej bałam się o Kayle. Z każdym dniem jej uścisk był coraz lżejszy. Przychodziła tylko na może godzinę i znikała. Chciałam się w końcu obudzić by móc zobaczyć jak wygląda. Musiałam jej jakoś pomóc, ale głos w mojej głowie mówił mi, że nie mam siły, a poza tym ta śpiączka. Bałam się, że jeśli któregoś dnia otworzę oczy jej już nie będzie. Evan przychodził codziennie. Opowiadał mi co się działo w pracy, że mój telefon cały czas dzwoni, ale nigdy nie napomknął o Kayli. Will nie zjawił się już więcej. Robert przyjechał raz i powiedział, że będzie czekał aż wyzdrowieję, a na ten czas weźmie moją zastępczynię do pracy.
Dwa miesiące później:
Evan już mnie poinformował o decyzji lekarza. Wybudzają mnie.
-Mówiłem, że będzie dobrze. Będziesz mogła znowu zobaczyć wszystko. Oprowadzę cię po Paryżu. Pokażę ci miejsca, które znam tylko ja.- uśmiechnęłam się, ale tym razem Evan również to widział, bo zabrało mu dech. - Clarie słyszysz mnie? Doktorze. Kiedy leki powinny przestać działać?- zwrócił się do lekarza, który musiał niedawno wejść.
-To potrwa do pół godziny. Może szybciej.- powiedział i wyszedł. Rozchyliłam usta, by coś powiedzieć. Sama nie wiem co, ale to było takie wspaniałe uczucie móc znowu oddychać przez usta.
-Jestem...- usłyszałam słaby głos Kayli.- Przyjechałam najszybciej jak się dało, ale Camilla nie chciała mnie wypuścić.- jak tylko otworzę oczy to pierwsze co zrobię to spojrzę jak wygląda moja przyjaciółka. Po piętnastu minutach poczułam, że mogę się ruszać, że czuję swoje palce u stóp i mogę unieść powieki. Powoli to zrobiłam. Lekarz chyba wiedział, że mogę źle zareagować na jasne światło, bo zasłonił wszystkie rolety i było kompletnie ciemno. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to Evan pochylający się nade mną z wielkim uśmiechem na twarzy. Jego ciemne oczy przyglądały mi się, a dłoń gładziła mój policzek. Dopiero po dłuższej chwili spojrzałam za niego. Na krześle siedziała Kayla. Oczy miała podkrążone, twarz bladą jak kreda, włosy, które przeważnie były gęste teraz zrzedły, ale najgorsza była jej chuda i koścista sylwetka. Jakby od miesięcy nic nie jadła. Wyglądała, muszę to powiedzieć, okropnie.
-Mikayla... Boże co ci się stało...- powiedziałam zakrywając usta dłonią, by nie wydać z siebie jęku rozpaczy.
-Nic...- usłyszałam tylko tyle. Chciałam wstać, ale silne ramiona Evana nie pozwalały mi na to.
-Evan puść mnie. Nie wstanę.- uspokoiłam go, a ten posłusznie się cofnął i wyszedł zostawiając nas same. Miki ostatkiem sił przybliżyła się do mnie i złapała moją dłoń. Tym razem nawet tego nie wyczułam.- Jak to nic? Widzę przecież. Ty w ogóle coś jesz?-spytałam zdziwiona. Może to nerwy? Ale przecież ja też przechodziłam wiele, a byłam o wiele słabsza psychicznie od Kayli. To ja zawsze beczałam,a ona mnie pocieszała.
-Jem.- wyrzuciła z siebie, a ja zmarszczyłam brwi. Ona składała się tylko z kości i skóry nic więcej.
-Jak tylko wyjdę z tego cholernego szpitala idziemy na wielką porcję lodów, pizze i wszystko co możliwe! To te treningi cię tak niszczą. Może powinnaś zrezygnować? Masz w ogóle siłę jeszcze tańczyć?- zadawałam tysiące pytań, a czarnulka nie odpowiadała.
-Mam siłę. Z niczego nie zrezygnuję! Nie jem bo nie mogę! Nie chcę!- wrzasnęła. Tak wściekłej jeszcze jej nie widziałam i chyba nie chciałam nigdy więcej widzieć.
-Wiesz jak to się nazywa? Anoreksja.- kiedy to mówiłam nie myślałam tak na poważnie. Nie dopuszczałam do siebie takich myśli. Dopiero po chwili to do mnie dotarło. Miałam rację. Ona popadała w anoreksję.
-To nie jest żadna anoreksja! Czuję się świetnie więc zostaw mnie w spokoju! To wszystko przez ciebie...- wysyczała i wyszła trzaskając drzwiami. Wściekła opadłam na poduszkę i zacisnęłam dłonie w pięści. Zaraz po wyjściu mojej przyjaciółki wrócił Evan. Tak dawno nie płakałam, że chyba zapomniałam jak to się robi. Nie potrafiłam zapłakać tak jak kiedyś.
-Wszystko gra?- spytał siadając na skraju łóżka. Czułam się jak oferma. Chciałam jak najszybciej wrócić do pracy i zacząć być użyteczna.
-Pieprzony Will, pieprzona białaczka! Chcę stąd wyjść! Chcę zacząć się ruszać!- zacisnęłam swoje palce na jego przedramieniu i poczułam jak robi mi się gorąco, zaczęła boleć mnie głowa.
-Spokojnie. Nie denerwuj się. Mam dla ciebie jeszcze jedną złą wiadomość. Za trzy tygodnie masz termin pierwszej chemioterapii. - załamana zamknęłam oczy. To jakaś kompletna porażka. Moje życie to wielkie gówno na środku drogi.
-Chcę być sama...
Dwa dni później:
Wypuścili mnie ze szpitala, ale nadal kazali co tydzień stawiać się na badania, a dodatkowo za trzy tygodnie na chemioterapię. Evan zawiózł mnie do domu i ostrożnie pomógł wejść chociaż ja nie sądziłam by to było konieczne. Potrafiłam jeszcze wejść po kilku schodkach i otworzyć drzwi. Z ust Evana nie padły jeszcze żadne słowa mówiące, że jesteśmy parą. To zwykła przyjaźń i ja musiałam się z tym pogodzić.
-Przywiozłem naszą marchewką.- powiedział i puścił mnie. Nareszcie mogłam poruszać się sama. Rozejrzałam się po salonie, ale nigdzie nie mogłam znaleźć Kayli. Poszłam do kuchni też pusto. Musiała gdzieś być, bo przecież nie zostawiła by otwartego mieszkania. Zajrzałam do łazienki i stanęłam oniemiała. Mikayla nachylała się nad toaletą i wymiotowała. Nie mogłam w to uwierzyć. Czyli to bulimia.
-Evan!- zawołałam chłopaka widząc jak moja przyjaciółka osuwa się na ziemię. Chłopak zaniósł ją do salonu i położył na kanapie, a ja wściekła zaczęłam chodzić w kółko.Jak ona mogła się doprowadzić do takiego stanu? Evan musiał iść do pracy i opuścił mnie po jakichś piętnastu minutach. Kiedy Kayla obudziła się postanowiłam z nią porozmawiać i to poważnie.
-Dobra! Koniec tego dobrego! Wróciłam i doprowadzę cię do porządku, a teraz gadaj! Czemu nic nie jesz,?!
_____________
Od Akwamaryn: Nie wiem jak wam, ale jak dla mnie nieźle. Znowu trochę się dzieje. Myślałam, że Clarie trochę dłużej będzie w śpiączce, ale wyszło jak wyszło. Mam nadzieję, że się podoba;)
No, króciutko była, ale przecież ktoś musi pomóc Mikayli. Ona jest moją ulubioną postacią, haha, więc ma być z Willem, haha ^^ ROZKAZY xD Nie no, proszę no, proszę : D :*
OdpowiedzUsuńA co do rozdziału to spoko, nie mogę się doczekać kolejnego i mam nadzieję, że Clarie przemówi jej do rozsądku -.- : )